Tytuł: ZDĄŻYĆ PRZED TERMINEM

Autor: TOM DEMARCO 

„Umiejętność dobrania właściwych ludzi do danej pracy. Tym różni się dobry menedżer od darmozjada.”

Zdążyć przed terminem” Tom DeMarco – recenzja

Jeśli o jakiejś książce można powiedzieć, że każdy kierownik projektów powinien ją znać, to będzie to właśnie „Zdążyć przed terminem” Toma DeMarco. Angielski tytuł „Deadline” jest jeszcze bardziej wymowny niż polski. Co ciekawe, książka ta nie jest typowym podręcznikiem. Jest to opowieść o zarządzaniu projektami opisująca perypetie pana Tompkinsa i jego niesamowitych projektów. Możliwe, że to właśnie dzięki fabule, a nie suchym faktom książka zapada w pamięć i chce się do niej wracać. Opisuje realia projektu wytwarzania oprogramowania, ale specjaliści z innych branż z pewnością znajdą w niej coś dla siebie.

Uwaga spoiler!

Moja recenzja zawiera sporo cytatów, niektóre z nich mogą zdradzać zarys fabuły, więc jeśli jesteś z tych, którzy wolą przystąpić do książki na świeżo to lepiej nie czytaj dalej tego wpisu.

Nie podręcznik, a jednak uczy?

Napisałam, że nie jest to podręcznik, tylko powieść, jednak formuła tej książki jest, przynajmniej dla mnie, nietypowa. Każdy rozdział uczy nas czegoś nowego na przykładzie przeżyć pana Tompkinsa. Można wręcz powiedzieć, że zapiski pana Tompkinsa sprawiają, że kolejne rozdziały kończą się, niczym w bajkach dla dzieci, morałem.

Oczywiście sama fabuła osadzona jest w dość absurdalnej rzeczywistości. Myślę jedak, że to nawet lepiej. Nie skupiasz się na odnajdywaniu podobieństw między swoją firmą a projektami z książki. Zamiast tego dajesz się prowadzić za rękę przez kolejne lekcje z zarządzania. Pan Tompkins, choć jest menedżerem z wieloletnim doświadczeniem ciągle odkrywa kolejne prawdy o prowadzeniu projektów i ciągle uczy się czegoś nowego.

10 rzeczy, których nauczyłam się czytając „Zdążyć przed terminem”?

Nauczyłam się wiele i długo zastanawiałam się co umieścić na tej liście. Udało mi się jednak wybrać rzeczy dla mnie najważniejsze. Kolejność jest przypadkowa, wszystkie są dla mnie ważne.

1. Projekt to ludzie.

Tego nie ma chyba w żadnej podręcznikowej definicji projektu. A autor książki już od pierwszych stron przypomina nam, że zarządzanie projektami to zarządzanie ludźmi. Dzięki tej książce utwierdziłam się w przekonaniu, że żaden certyfikat ani żadne szkolenie na nic się nie przyda, jeśli będziemy zapominać, że projekt tworzą przede wszystkim ludzie.

„Umiejętność dobrania właściwych ludzi do danej pracy. Tym różni się dobry menedżer od darmozjada.” ~ Pan Tompkins

2. Nie wyciśniesz z ludzi więcej niż są w stanie z siebie dać, nie ważne, jakich użyjesz sposobów.

Ani prośbą, ani groźbą. Ludzie mają ograniczone możliwości. Doba ma tylko 24 godziny i jeszcze nie słyszałam, żeby komuś udało się to wydłużyć. Ludzie muszą spać, jeść, mają też rodziny, które czasem chcieliby zobaczyć. Nawet jak ich zmusisz to w końcu zmęczenie weźmie górę.

„Gdyby kiedyś ktoś był na tyle rozsądny, by wyrzucić mnie czasem do domu, zamiast pozwolić zostawać długo po godzinach, to pewnie nadal bym pracowała” ~ Belinda

3. Nikt nie lubi zmian

Zwłaszcza nagłych. A każdy projekt to, z definicji, zmiana. Do zmian trzeba ludzi przygotować, sprawić, żeby byli do nich przekonani. Jeśli ludzie w zmianie będą widzieli zagrożenie będą ją (mniej lub bardziej świadomie sabotować).

„Zmiana jest podstawą sukcesu wszelkich projektów (i większości innych wartościowych przedsięwzięć” ~ Z pamiętnika Pana Tompkinsa

4. Ludzie pod presją wcale nie myślą szybciej

Niby oczywiste, że pod presją wcale nie pracuje się lepiej, a jednak niektórym warto to przypominać od czasu do czasu. Nawet większość ludzi wie, że krzyki, przemoc czy groźby nie są zgodne z prawem, każdy mniej więcej wie co to mobbing. I co z tego? Ilu jest szefów, który myślą, że tylko krzykiem i byciem chamskim są w stanie coś ugrać? A no właśnie… Lepiej nie drążyć.

„Bez względu na to, jak poważna jest groźba, praca i tak nie zostanie wykonana w terminie, jeśli czas, jaki przeznaczono na jej wykonanie, jest za krótki” ~ Z pamiętnika Pana Tompkinsa

5. Strach nie jest dobrym sposobem na budowanie autorytetu

Chcesz, żeby ludzie, którzy dla Ciebie pracują robili to najlepiej jak potrafią? Możesz zagrozić, że zetniesz im głowy (albo zwolnisz), jeśli tego nie zrobią. Tylko czy nie lepiej by było jakby wykonywali Twoje polecenia, bo uważają je za słuszne? Czy wolisz, żeby robili to tylko ze strachu przed zwolnieniem?

„Brak poczucia bezpieczeństwa sprawia, że ludzie unikają ryzyka” ~ Z pamiętnika Pana Tompkinsa

6. Czasem proste rozwiązania są najlepsze.

Czasem jesteśmy tak zafixowani na problemie, że nie widzimy już nawet możliwości jego prostego rozwiązania. Ludzie w takich sytuacjach będą wymyślać kolejne wymówki lub robić wszystko byle odsunąć od siebie winę. Dopiero spojrzenie kogoś z boku pozwala im ujrzeć problem z innej perspektywy. 

„Projekty potrzebują ceremonii. Są jak żywe organizmy” ~ Z pamiętnika Pana Tompkinsa

7. Gdy chcesz być mediatorem musisz uzyskać na to zgodę wszystkich stron.

Nikt nie będzie Cię słuchał „Bo Ty tak mówisz”. Jeśli masz pomóc w rozwiązaniu konfliktu obie strony muszą tego chcieć.
„Negocjacje są trudne, mediacje są łatwe.” ~ Z pamiętnika Pana Tompkinsa
„Mały ceremonialny początek mediacji: „Czy mogę podjąć się roli mediatora?”, może okazać się pierwszym krokiem do rozwiązania konfliktu” ~ Z pamiętnika Pana Tompkinsa

8. Dołożenie dodatkowych ludzi nie zawsze przyspieszy rozwiązanie problemu.

Kolejna niby oczywista prawda. A jednak wciąż często jako rozwiązanie problemów z opóźnieniami na projekcie praktykuje się dołożenie kolejnych osób. Czy to właściwa droga? To temat na dłuższą wypowiedź. W skrócie: ja widzę w tym sens, tylko jeśli uwzględnimy czas poświęcony na wdrożenie nowych osób do opóźnionych zadań. Każda rotacja w zespole powoduje spadek jego wydajności. Stali członkowie zespołu, zamiast wykonywać swoje zadania muszą poświęcać czas na wdrażanie nowych. W efekcie ani oni, ani nowe osoby nie poświęcają 100% swojego czasu na właściwą pracę.

„Wszystko, co ma zapewnić natychmiastowy wzrost wydajności najpewniej okaże się złudne” ~ Z pamiętnika Pana Tompkinsa

9. Czasem warto ufać intuicji

Intuicja i przeczucia odgrywały ogromną rolę w kontaktach międzyludzkich i ogólnym budowaniu zespołu pana Tompkinsa. Mnie jeszcze trochę ciężko wierzyć we własną intuicję, ale już kilkukrotnie przekonałam się, że moje przeczucia co do ludzi lub projektów się sprawdzały. Czułam gdzieś w środku, że coś (lub ktoś) jest nie tak, ale tłumiłam to przeczucie. Mam postanowienie częściej słuchać siebie, ale też uważniej słuchać innych.

„Zarządzanie wymaga serca, intuicji, duszy i nosa.” ~ Z pamiętnika Pana Tompkinsa

10. Brak decyzji może być gorszy niż zła decyzja.

To chyba było da mnie najtrudniejsze do przyswojenia. Jako mocno analityczny umysł zdarzało mi się zwlekać z podjęciem jakiejś decyzji, bo ciągle uważałam, że mam za mało danych, żeby podjąć NAJLEPSZĄ decyzję. Czasem jednak zbyt długie zwlekanie z podjęciem decyzji powoduje, że tracimy szansę. Np. ktoś kupi mieszkanie czy samochód, nad którym my tyle rozmyślaliśmy. Na projekcie zbyt długie zwlekanie z podjęciem decyzji może powodować przestój. Ludzie nie będą mogli pracować, bo nie będą wiedzieli co mają robić.

„Unikanie ryzyka jest zgubne, ponieważ uniemożliwia osiągnięcie korzyści wynikających z podjęcia ryzyka” ~ Z pamiętnika Pana Tompkinsa
Oczywiście, jest też druga strona medalu. Kiedy nasza decyzja okaże się zła będzie trzeba sobie poradzić z jej konsekwencjami. O podejmowaniu decyzji, konsekwencjach jej braku lub tego, że będzie zła chciałabym napisać osobny wpis.

Drobne kwestie administracyjne

Jeśli szukasz książki, z której się dowiesz, jak prowadzić idealny projekt to nie jest ta książka. Teorii musisz się nauczyć z innych książek. Z książki „Zdążyć przed terminem” dowiesz się jak ważna jest selekcja pracowników, dobór ludzi do stanowisk, budowanie zespołu i motywacja. Dowiesz się jak nie prowadzić projektu, jakich błędów nie popełniać, jak szukać dobrych sposobów rozwiązywania problemów.
Najważniejsza książka na początek
Powtórzę to, co napisałam na początku. Książkę tę powinien przeczytać każdy i najlepiej wracać do niej raz na jakiś czas. Uniwersalne prawdy w niej zawarte są niezależne od metodyk, nieważne czy prowadzisz projekt zwinnie, czy w tradycyjny sposób. Niejest ważne czy Twój projekt jest duży, czy to mały startup. Pamiętać trzeba, że wszędzie pracujemy z ludźmi i bez ludzi żaden projekt się nie powiedzie!

Dobierz sobie właściwych ludzi, a wtedy niezależnie od tego, jaki popełnisz błąd, ci ludzie Cię uratują. Na tym polega całe zarządzanie.